sobota, 14 października 2017

Rozdział 3

Po tym jak wróciłam do domu, zjadłam obiad zrobiony przez Samanthę, bo później by narzekała że się głodzie. Ehhh. Czasem mam wrażenie że bardziej się o mnie troszczy niż własna. W między czasie zadzwonił ojciec spytać czy nie mam JESZCZE kłopotów i przypomnieć mi żebym poszła do Oleny pomóc jej z ciastem. Olena to nasza jedyna sąsiadka, ma 39 lat. Zawsze na początek miesiąca robi jakieś ciasta (najczęściej czekoladowe). Lubię jej pomagać w ich robieniu, poza tym zawsze dostaję jedną trzecią ciasta. Często się przy tym wygłupiamy, żartujemy itp.
Założyłam pierwsze lepsze buty, wzięłam telefon i klucze po czym szybko wyszłam z posesji. Gdy dotarłam do domu Bielików zapukałam . Otworzył mi jak zwykle Dimitr.
- Cześć kochanie. -powiedział kiedy mnie zobaczył i zaczął się do mnie zbliżać, kładąc ręce na mojej talii.
-Nie kochaniuj mi tutaj! - zepchnęłam jego łapy i weszłam do środka.
Zdjęłam buty i skierowałem się w stronę kuchni. W pomieszczeniu do którego kierowałam swe kroki stała starsza kobieta, a na blacie mąka i inne potrzebne składniki.
-Dzień dobry Oleno. -powiedziałam.
-Witaj dziecko. Cieszę się że Cię widzę. Chcesz może coś zjeść, pić?- spytała.
-Nie dziękuję, przed chwilą jadłam.
-Dobrze. Bierzemy się do pracy teraz czy najpierw odpoczniemy? -pytała.
-Możemy już robić.- powiedziałam i zaciągnęłam rękawy.
-Okej, to nalej mleka do najmniejszej miski potem wsyp półtorej szklanki kaka i dokładnie to wymieszaj. Potem wsadź miskę do mikrofali i ustaw na dwie minuty. -kazała, a sama zaczęła coś robić, chyba masę.
Po zrobieniu polewy miałam pokroić czekoladę na małe kawałki i włożyć je z polewą do lodówki. Gdy wszystko było gotowe (masa do ciasta, polewa i posypka) zrobiłyśmy sobie chwilę odpoczynku i czekoladę. Po 10 minutach wróciłyśmy do ,,pracy,, . W czasie gdy ciasto było w piekarniku, poczułam jak coś uderza w moje plecy i usłyszałam dobrze znany mi śmiech. Odwróciłam się w stronę Dimitra i zobaczyłam że ma białe ręce od mąki.
-O ty.- pisnęłam. Wzięłam garść mąki i w niego rzuciłam. Przestał się śmiać za to ja zaczęłam. -Masz za swoje.
I tak zaczęła się wojna na mąkę. Hahahahah. 
W między czasie przyszły siostry Dimitra i zaczęły się z nami ,,bawić,,.

1 komentarz:

  1. Dość ciekawie się zapowiada, ale dalej sądzę, że jakbyście zmieniły imiona bylaby to fajna historia bez niszczenia Romitri. Daj ciasto! Ja chcę ciasto. A jednak umies się z nim dogadać. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń